Nie ma szkoleń z bycia mamą. Możemy tak naprawdę bazować tylko na naszym instynkcie i intuicji.
Pamiętam pierwszy dzień w domu po urodzeniu mojej córki. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Martwiłam się, że sobie nie poradzę, że nie będę wiedziała, jak i kiedy muszę zareagować, że nie usłyszę jej płaczu w nocy. Że nie będę umiała pomóc dziecku, kiedy będzie tego potrzebowało.
Dziś wiem, że natura wbudowała kobiecie czip z trybem matki, który nigdy się nie dezaktywuje. Nawet po 29 latach od urodzenia. Niektóre z nas mają dodatkową funkcjonalność matki- wariatki, ale to już temat na inną opowieść.
Uwielbiam być mamą mojej dorosłej już córki, a macierzyństwo traktuję jako moje największe i najpiękniejsze zadanie życiowe.
P. S. Na głównym zdjęciu z moją mamą i charakternym maleństwem po wyjściu ze szpitala. Na kolejnym – wiadomo ![]()

Przeczytaj też Nic się nie zmieniłaś



