Kiedy zaczynałam pracę w redakcji, jeszcze na studiach, uważałam, że po stażu w dziale miejskim i dziale kultury kolejnym etapem i wzniesieniem na wyższy poziom zawodowego wtajemniczenia będzie przejście do działu krajowego.
Po kilku konferencjach prasowych i ściganiu polityków z prośbą o komentarz, wiedziałam, że to zupełnie nie dla mnie. Wolałam zająć się sprawami konsumenckimi, kontrolami Głównego Inspektora Sanitarnego, zdrowiem itp.
Pracując w popołudniówce miałam jednak okazję przyglądać się polityce i politykom od kuchni i mimo, że było to bardzo dawno temu, bo w latach 90. to nadal nie rozumiem, co ludzi pcha do polityki. Zwłaszcza w czasach internetowego hejtu. Trzeba mieć twardą skórę i nie tylko skórę
i mocne nerwy.
Dlatego szanuję i podziwiam zwlaszcza kobiety, które mają odwagę zmierzyć się z tym wszystkim, co niesie ze sobą robienie polityki. I to w takim wymiarze jaki niesie ze sobą rola prezydenta.
W przypadku Kamali Harris jest jeszcze coś, co zwraca uwagę. Kamala ma 59 lat. Jest 50+. A jak wiadomo, kobiety 50+ nawet przy prezydencie 80+, wydają się już nieco zakurzone ![]()
Amerykańska stand-uperka Ginny Hogan w jednym ze swych instagramowych wpisów napisała, że nie jest tak naprawdę ważne, jak potoczą się polityczne losy Kamali Harris namaszczonej przez Prezydenta Bidena na kolejnego kandydata na ten urząd. Powinniśmy, zdaniem Hogan, cieszyć się z tego, że pierwszy raz w historii media jednomyślnie uznały kobietę po 50tce za młodą![]()
Nic dodać, nic ująć ![]()
Przeczytaj też Starość jest zła



