Jakiś czas temu pisałam wam o swoim powrocie po latach do rodzinnego domu, w którym ponownie zamieszkałam. Domu z lat 70tych, co dość istotne w kontekście zmian, jakie zaczęłam w nim wprowadzać.
Chyba jestem trochę jak kot (w końcu mój znak zodiaku to lew
), bo mega istotna jest dla mnie dobra energia w domu. Szukam jej, jeżdżę z meblami, zmieniam kolory. Wszystko w poszukiwaniu idealnych warunków do życia i pracy.
Plan A.
Moje domowe rewolucje zaczęłam od remontu łazienki. Przed laty korzystali z niej moi dziadkowie. Później, po awarii uległa zniszczeniu i od lat służyła jako schowek na rzeczy niepotrzebne (zdjęcie stanu sprzed remontu też znajdziecie poniżej).
Pomysły zmian były różne. Najpierw chciałam skuć wszystko i odciąć się od wspomnianego już stylu lat 70, kiedy powstał dom. Marzył mi się trawertyn, otoczaki, beże… Ale wystarczyło przyjrzeć się dokładniej budżetowi, który miałam do dyspozycji, i pomarańczowej podłodze (w której odświeżyłam zniszczoną czasem fugę) i przestać walczyć z PRL-em, który ukształtował tę przestrzeń.
Plan B.
Tak narodził się plan B, czyli ewolucja i recycling zamiast rewolucji. Pomarańcz świetnie uzupełniła pistacjowa zieleń ceramicznych płytek. Wygodna wanna zastąpiła marzenie o brodziku z odpływem liniowym. Armatura prysznicowa w czesanym złocie, drewniany parapet, rośliny w babcinych kryształach i odkryte na nowo w piwnicy szafki z kompletu młodzieżowego Grześ Ład-u „ubrały” wnętrze łazienki.
Swoją drogą, zestaw Grześ stał w moim pokoju, kiedy byłam dzieckiem. Później znalazł się w piwnicy i ewidentnie czekał tam na swoje drugie życie. Dałam mu je stawiając w jednym przypadku na głowie i dodając nóżki, a w przypadku drugiej szafki obok wanny – kładąc na boku i uzbrajając w kółeczka.
Blat i umywalkę nablatową, o których pierwotnie myślałam, zamieniłam na piękną, 80 cm umywalkę. Znakomicie wpasowała się w odwrócony do góry nogami mebel. Do idealnego wyglądu szafce brakuje jeszcze zasłonek, które powinnam uszyć, ale i bez nich jest funkcjonalnym i estetycznym uzupełnieniem łazienki. Druga z szafek, która zapełnia przestrzeń pomiędzy wanną a ścianą, jest doskonałym schowkiem na wiele rzeczy. Poza tym służy jako miejscówka dla mojego ogrodu botanicznego. Z kolei poszukiwania idealnych wieszaków na ręczniki zakończyły się samodzielnym wykonaniem drabinki. Tzn. bez wsparcia mojego taty seniora 80+ drabinka nie byłaby taka doskonała.
Bieg z przeszkodami
Remont mojej łazienki był dla mnie czymś w rodzaju omijania wyrastających jak grzyby po deszczu przeszkód i szukania nowych rozwiązań. Wiele z pierwotnych pomysłów wykraczało daleko poza mój budżet. Nie pozostało mi więc nic innego jak pozwolić wykazać się mojej kreatywnej i praktycznej stronie. Niczym Pomysłowy Dobromir lub Adam Słodowy.
Na szczęście panowie, którzy realizowali moje pomysły, znają mnie od lat i nic już chyba nie jest ich w stanie zaskoczyć. To, że czasem biorę sprawy (wiertarkę lub młotek) w swoje ręce, także ich nie dziwi.
Cd. moich domowych rewolucji nastąpi.



