Z jakiegoś powodu lubię leżeć lub siedzieć na magazynach/ gazetach, które aktualnie robię. Nie pytajcie dlaczego. Nie wiem.
Lubię też patrzeć na siebie na zdjęciach na różnych etapach życia. Z każdym wiąże się dużo wspomnień, ale jest to też moja forma terapii w słabszych momentach.
Te zdjęcia pokazują mi, że przeżyte 54 lata, z czego ponad 30 w zawodzie, który lubię i który niejako „wywróżyła” mi moja nauczycielka języka polskiego już w szkole podstawowej, były ciekawe i spełnione i że dawałam radę.
To jest moją motywacją do dalszej pracy i dalszego rozwoju zawodowego. Do wykorzystania kolejnych lat w 150%, bo mam doświadczenie i wiedzę, na których mogę budować nowe wartościowe projekty.
Rynek pracy nas nie rozpieszcza. Pamiętam rozmowę sprzed kilku lat z młodymi 30-letnimi ludźmi, którzy byli zainteresowani inwestycją w moje wydawnictwo. Widzieli moją przyszłość w nim do 50 roku życia. „A z jakiego powodu po 50tce będę bezużyteczna?” – zapytałam. Były uśmieszki, heheszki, ale zero konkretów. No bo wiadomo. Emerytka.
Okazuje się, że temat pracy po 50tce to temat wyjątkowo gorący w ostatnim czasie. Po raz kolejny zostałam z nim skonfrontowana niedawno, kiedy znajoma napisała mi, że jednym z jej największych problemów obecnie jest NIEZATRUDNIALNOŚĆ 50plus. A przecież w tym wieku możemy jeszcze tak dużo i z jeszcze bardziej wolną od codziennych problemów głową, bo nasze dzieci są dorosłe, a my możemy bardziej skupić się na sobie i swoim życiu.
Pozdrawiam. Dorota.
P.S. Na zdjęciach ja w wieku 28, 45 i 52 lat.





